Darmocha

Świat bez pieniędzy? Biznes bez pieniędzy?
Jedno pytanie bardziej prowokujące od drugiego.
Jednak od kilkunastu lat mam z tym do czynienia.

INSPIRACJA Z INFORMATYKI

Zaczęło się od informatyki. W pierwszej dekadzie XXI wieku firma, której byłem częścią podbiła świat monitoringu reklam rozwiązaniem opartym o bazę danych Firebird i system operacyjny Linux dostępnymi na wolnych licencjach.
Czy grupa naszych warszawskich programistów stworzyłaby wtedy system, gdyby w grę wchodziła spora inwestycja w licencje i płatne szkolenie technologiczne? Wątpię. Byliśmy dość małą firmą należącą do średniozamożnego włoskiego przedsiębiorcy. Duże inwestycje w informatykę nie wchodziły w rachubę.
Jednym z czynników, które sprawiła, że ta firma stała się głównym graczem na rynku, było postawienie na korzystanie z rozwiązań na wolnych licencjach.
Potem zostaliśmy przejęci przez głównego konkurenta, amerykańską korporację i rzecz jasna jednym z pierwszych jej ruchów było szukanie sposobu na zastąpienie wolnych licencji komercyjnymi zamiennikami.

MODEL ZARABIANIA

Tutaj dochodzimy do sedna tematu wolnych licencji. Darmowe rozwiązania sprawiają, że pieniądze nie są barierą w rozwijaniu Twoich rozwiązań. Jednak w dużej skali biznesu barierą bywa raczej bezpieczeństwo, niż pieniądze. Wtedy na wolnych licencjach wyrastają pieniądze.

Np. korporacja zamiast stosować darmową wersję Linuxa kupi rozwiązanie firmy Red Hat, która na bazie wolnej licencji, zbudowała system, za który bierze odpowiedzialność (czyli de facto sprzedaje bezpieczeństwo).

BRAĆ, DAWAĆ I ZARABIAĆ

Być może, podobnie jak ja, nie pracujesz obecnie w branży informatycznej i zastanawiasz się jak powyższe opowieści mają się do Twojej codzienności?

Z mojego doświadczenia wynika, że wolne licencje obniżają bariery finansowe także daleko od świata programistów.
Kilka lat temu wszedłem w model dzielenia się za darmo. Od pierwszego odcinka mojego wideobloga, adresowanego do przedsiębiorców, tworzę na licencji Creative Commons. Ludzie wykorzystują moje materiały na szkoleniach wewnętrznych, umieszczają w swoich zasobach, wmontowują w inne dzieła itd.
Ja z kolei korzystam z ilustracji i utworów muzycznych, które inni udostępnili na wolnych licencjach. Nie mówiąc już o tym, że pracuję na wolnolicencyjnym oprogramowaniu w systemie Linux.

DAWAĆ MASOM, BY SPRZEDAĆ KONESEROM

Gdy przed rokiem szukałem rozwiązania technologicznego do e-learningu, to trafiłem na wolnolicencyjne Chamilo, z którego korzysta wiele instytucji edukacyjnych, szczególnie w świecie hiszpańskojęzycznym. Obecnie Chamilo jest głównym narzędziem mojej pracy „jeden na jeden” w trzymiesięcznych programach rozwoju kompetencji liderów biznesu.
Jaki interes ma w tym twórca Chamilo? On żyje z tego, że na bazie swojego systemu świadczy płatne usługi dla instytucji potrzebujących profesjonalnego wsparcia w zarządzaniu e-learningiem. Pozostałym rozdaje system za darmo.
Jaki ja mam interes w rozdawaniu wiedzy na temat zarządzania? Żyję głównie z tego, że każdego miesiąca kilku przedsiębiorców, uznaje, że chcą ode mnie „rozwiązania uszytego na miarę” i dostarczonego osobiście przeze mnie. Pewno nigdy, by nie wyłowili z tłumu trenerów i konsultantów jakiegoś Bernarda Frugi, gdyby ich wzrok nie trafił na moje darmowe materiały.

SPRZEDAWAĆ DEDYKOWANE WSPARCIE, A NIE ZASOBY

Zatem świat dzielenia się za darmo ma się dobrze, a biznes oparty o takie rozwiązania może przynosić pieniądze. Myślę, że obecnie w cenie jest dedykowane wsparcie stworzone pod potrzeby konkretnego klienta, a nie zasoby wiedzowe lub technologiczne.
Klientom brakuje przede wszystkim czasu i tak już chyba będzie, więc nadal będą gotowi płacić za usługi, które uwolnią ich od tych obciążeń.

Zatem może to czas, by zdecydować czym, w Twojej branży, podzielisz się za darmo i jaką taki gest przyniesie Ci wartość. W dzisiejszym filmie podsuwam kilka pomysłów:

https://www.youtube.com/watch?v=YwOy0NF33Q0