O pieniądzach… rozdawanie pieniędzy i dziesięcina

https://www.youtube.com/watch?v=rDVnu3Kzmic

Dziesięcina? Przecież mamy podatki, ZUS, Owsiaka i Szlachetną Paczkę. Dziesięcina to była w starożytności, gdy ludzie oddawali 10% z tego co zarobili. Czy w XXI wieku jest wciąż miejsce na ten przeżytek?

AMERYKAŃSKA INSPIRACJA
Ja do dziesięciny wróciłem wiele lat temu. Zaczęło się od książki podarowanej mi przez szwajcarską koleżankę. Jak zobaczyłem okładkę i tytuł to odłożyłem na półkę. Cukierkowy amerykański showman i jego złote rady jak mam podbić świat. To nie był trafiony prezent. Przynajmniej tak w pierwszej chwili pomyślałem, patrząc na książkę Jacka Canfielda.

Jakiś czas później, trafiłem na jego youtubowy film. Brzmiał przekonująco. Dałem mu szansę. Sięgnąłem po książkę. Wciągnęła mnie. Doszedłem do rozdziału na temat dziesięciny. Pojawił się rezonans z moim podejściem do życia i zacząłem oddawać 10% z tego, co zostało po opłaceniu podatków. Czasem od razu pomoc trafiała do potrzebujących, a zwykle przelewałem na osobne konto, które nazwałem oczywiście „dziesięcina”, z niego czerpałem środki dla potrzebujących.

ZNAJOMI, LEKARZ I ZIELONA KOMUNA
Rzadko o tym opowiadałem. Zniechęciłem się po tym, jak wspomniałem o dziesięcinie znajomym licząc, że ich zainspiruję do naśladownictwa. Zaś zamiast inspiracji wywoływałem listę ich życzeń na co mógłbym przeznaczyć moją dziesięcinę. Trochę tak, jakby wygrali los na loterii i popuścili wodze wyobraźni, na co wydadzą pieniądze, które spadły im z nieba. Litości – pomyślałem – czy nie mogli byście przeznaczyć własnej dziesięciny na te cele? No nie, przecież im się tak dobrze nie powodziło jak mnie 😉

Przełom nastąpił, gdy lekarz z naszej wiejskiej przychodni stracił pracę, bo postawił się dyktaturze zielonej komuny rządzącej (wciąż) w naszej gminie. Napisałem do niego z propozycją wsparcia finansowego. Okazało się, że pomocy nie potrzebował, ale gorąco zachęcał mnie, by propagować pomysł dziesięciny. Poszedłem za jego radą i widzę, że to ma sens. Wiem, że trochę znajomych „weszło w dziesięcinę”, dzięki mnie.

NIECH CI SIĘ WIEDZIE!
Temat ponownie do mnie trafił, gdy parę miesięcy temu – z polecenia Michaela Hyatta – kupiłem książkę rabina Daniela Lapina pt. „Thou Shall Prosper: Ten Commandments for Making Money”. Tytuł można przetłumaczyć jako „Niech Ci się wiedzie: dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy”, albo tak jak to uczynił polski wydawca: „Bogać się! Dziesięć przykazań zarabiania pieniędzy.”

Lapin wie jak wywierać wpływ. Skoro po świecie krążą teorie spiskowe na temat robienia interesów przez Żydów, to on skorzystał z zainteresowania i intryguje czytelnikowi ujawnienie sekretów swojego narodu.

Książka jest napisana językiem poradnika biznesowego, ale propaguje światopogląd i wartości autora. To co „ujawnia” Lapin nie jest, rzecz jasna, tajemnicą. On ubiera w słowa zasady, które wielu z nas zna i stosuje:
1. Uwierz w godność i moralność biznesu.
2. Nieustannie poszerzaj sieć kontaktów osobistych i zawodowych.
3. Poznaj sam siebie.
4. Nie goń za doskonałością.
5. Przewodnicz konsekwentnie i nieprzerwanie.
6. Ciągle zmieniaj to, co da się zmienić, i wytrwale trzymaj się tego, co stałe.
7. Poświęć czas na prognozowanie i zobacz, co przyniesie Ci przyszłość.
8. Poznaj swoje pieniądze.
9. Miej gest: oddawaj dziesięć procent swojego dochodu po opodatkowaniu.
10. Nigdy się nie idź na emeryturę.

ROZDAWAĆ I BOGACIĆ SIĘ
Ciekawe, że w książce mającej prowadzić do bogacenie się, Lapin podaje jako jedną z porad… rozdawanie pieniędzy.

Poza przytoczoną przeze mnie w filmie opowieścią o kanale do Pana Boga, Lapin dotyka biznesowo-społecznego aspektu dziesięciny. Otóż, czyniąc dobro nie tylko pomagasz realizować szlachetny cel, ale robisz, to w gronie wartościowych osób. Dołączając do klubu przedsiębiorców skupionych wokół celów charytatywnych, budujesz z nimi relacje, które prawdopodobnie doprowadzą do robienia interesów już poza klubowym kontekstem.

Zatem dziesięcina to ponoć jeden z dziesięciu sposobów prowadzących Żydów do zamożności.

Zaś czy pieniądze idą od Boga, czy od ludzi poznanych przy okazji czynienia dobra, to już każdy interpretuje sobie na swój sposób.

Na koniec refleksja, do której zainspirował mnie Lapin. Zauważyłem, że niektórzy z moich znajomych, bez względu na to jak im się powodzi, traktują pomysł dzielenie się z potrzebującymi jako przywilej bogatych. Słyszę takie opinie: „On ma z czego dawać”, „Jak bym miał to też bym się podzielił”, „Rząd i Sejm są tak pazerni w nakładaniu podatków, że niech pomagają z tego co nam zabierają.” „Przecież własnym dzieciom od ust nie odejmę”, „Nawet mi nie starcza na własne wydatki, a co tu dopiero mówić o pomaganiu”.

No to kiedy osiąga się taki magiczny poziom dochodów, gdy można sobie pozwolić na pomaganie? Przecież są ludzie, którzy oddają 150 złotych ze swojego minimalnego wynagrodzenia. Są też tacy, którzy nie wyobrażają sobie rozdać 1500 złotych ze swojej 15-tysięcznej pensji.

Myślę, że ludzie dzielą się z innymi bez względu na poziom dochodów.

Daniel Lapin, który pochodzi z rodziny litewskich Żydów, patrzy na Amerykę ze specyficznym dystansem i zastanawia się czy ci Amerykanie, którzy dzielą się innymi robią to dlatego, że mają pieniądze, czy raczej zamożność Ameryki jest tak duża, bo u fundamentów tego społeczeństwa było dzielenie się z innymi. Lapin jest zwolennikiem tego drugiego poglądu.

Stawiam tezę, że jeśli chcesz, by Twoje dzieci i wnuki dostatnio żyły w zamożnej Polsce, to już teraz oddawaj dziesięcinę na szlachetne cele.